Jak schudnąć 10 kg w miesiąc?

jaglanka na mleku kokosowym
Jaglanka na mleku kokosowym z makiem i jabłkiem (bezglutenowa, bezmleczna)
4 maja 2017
HOMA-IR jak obliczyć kalkulator
HOMA-IR – jak obliczyć?
14 maja 2017

Jak schudnąć 10 kg w miesiąc?

jak schudnac 10 kg

Jak schudnąć 10 kg w miesiąc? Naprawdę myślisz, żeby to zrobić? Kliknęłaś w ten wpis, bo jesteś zdeterminowana by pozbyć się tych 10 nieszczęsnych kilogramów? Jeśli tak to muszę Cię rozczarować. Zwabiłam Cię tu by pokazać, że to nie jest dobry pomysł i proszę Cię zaufaj mi, bo wiem co mówię. Przeczytaj tej wpis do końca. To moja historia jako kobiety, ale przede wszystkim historia dietetyka, który powie Ci prawdę o metodach odchudzania i ich skuteczności. Z własnego podwórka czyli doświadczenia na sobie i na swoich podopiecznych.

 

JAK SCHUDNĄĆ 10 KG W MIESIĄC?

 

I czy da się schudnąć 10 kg w miesiąc? Odpowiedz brzmi: tak. Da się schudnąć tak dużo. Kiedyś sama tyle schudłam. Byłam w gimnazjum, były wakacje, miałam siano w głowie, dużo się ruszałam, pomagałam mamie w jej sklepie, jeździłam z babcią na pole, mieliśmy żniwa, a wieczorami godziny spędzałam na jeździe na rowerze z przyjaciółką i nie jadłam za bardzo. Właściwie ja wtedy nie chciałam chyba nawet tyle schudnąć, ale jakoś tak wyszło. Pamiętam, że byłam świadoma, że tak chudnę i że jest to za szybko, ale nie powstrzymywałam tego.

Nie chciało mi się za bardzo jeść po prostu. Czułam się wspaniale ze swoim szczuplejszym ciałem (ważyłam wtedy 58 kg), podobałam się sobie, a jako nastolatka strasznie chciałam się podobać również płci przeciwnej. Jak się ma 15 czy 16 lat to bardzo przecież szukamy akceptacji i tego błysku w oku u kogoś kto nie jest mamą, tatą ani babcią. Później też się tej atrakcyjności szuka, ale jednak ciut inaczej. Albo mi się tylko wydaje.

Niestety oprócz tego, że schudłam i podobałam się sobie stan mojej skóry, włosów i paznokci był opłakany. Z natury włosów mam dużo, ale po tym okresie odchudzania straciłam ich ponad połowę. Mój kucyk nie wyglądał jak kucyk. W wannie zostawały całe kłęby włosów. Wszystko zbierałam, aby nikt nie zauważył, ale wprawne oko babci jednak potrafiło dostrzec wszystko. Moje włosy były wszędzie. Dosłownie. Tylko nie na mojej głowie.

Straciłam też miesiączkę. Przez ponad 3-4 miesiące walczyłam o jej przywrócenie. Wtedy się przestraszyłam, a ze stresu i strachu zaczęłam jeść. Zbiegło się to z rozpoczęciem w tamtym czasie pierwszej klasy liceum. Nowe miasto, nowi ludzie, nowe środowisko. Bałam się, że przytyję i jednocześnie bałam się nie mieć miesiączki. Wypadające włosy zaostrzały cały obraz, bo na głowie zaczęły pojawiać się zwyczajnie prześwity. Nie wiem czemu i o co chodzi z włosami, ale dla wielu kobiet są one atrybutem kobiecości, a jak są słabe i przerzedzone to ta kobiecość jakość cierpi. Moja cierpiała.

Wracając jednak do tycia…Ziarnko do ziarnka i uzbierała się miarka. Tu chipsy, tu zapiekanka. Tu cola, a tak kilka żelków. Zaczęłam tyć. Odzyskałam wszystko z nawiązką. W tamtym czasie ja nie byłam oczywiście dietetykiem i jadłam tragicznie. Nie miałam też żadnych zdrowych nawyków żywieniowych wyniesionych z domu. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Moje włosy, skóra i paznokcie nadal były w opłakanym stanie mimo tego że przytyłam. Wydałam dużo pieniędzy na różne suplementy, które miały pomóc jakoś te szkody naprawić. I faktycznie jeden suplement wtedy pomógł mi bardzo. To był jakiś drożdżowy preparat i brałam bodajże 16 tabletek dziennie! Przez ponad 3 miesiące ! Jako nastolatka wydałam na to fortunę! Swoje kieszonkowe, bo bałam się poprosić o pieniądze kogokolwiek z rodziny.

 

KOLEJNE KILOGRAMY I CHOROBA

 

Od tamtego czasu sporo wody upłynęło w Wiśle. Ja zmagałam się i zmagam nadal z nadprogramowymi kilogramami i uwierz mi, że nie przychodzi mi do głowy pytanie „jak schudnąć 10 kg?” i to w dodatku w miesiąc, choć naprawdę bardzo chciałabym już być wystarczająco szczupła. Wystarczająco dla siebie.

W którymś momencie dodatkowo zupełnie przypadkowo dowiedziałam się, że mam zespół policystycznych jajaników (więcej przeczytasz o chorobie tutaj ). Poważne zaburzenia hormonalne, hiperandrogenizm, insulinooporność, hipeinsulinemię, wpadam w hipoglikemię reaktywną i mam również leptynooporność (nie przeraź się, ludzie mają gorzej :). W tamtym czasie przed diagnozą również mocno przytyłam i nie wiedziałam czemu. Całe szczęście, że żadne lubiące się z PCOS choroby tarczycy jeszcze się do mnie nie przyplątały.

Jakby tego było mało pracę mam siedzącą, pracować kocham, za to mój kręgosłup kocha to mniej. Mam wrodzoną wadę kręgosłupa – kręgozmyk – która uaktywniając się sprawia, że nie mogę chodzić. O ćwiczeniach mogę zapomnieć wtedy. A dieta, zdrowa dieta choć pomaga mi w PCOS niestety nie sprawia, że chudnę. Paradoks jest jednak taki, że jeśli nie zjem zdrowo, chwilowo sobie pozwolę na mniej zdrowe posiłki to automatycznie tyję bardziej. Podsumowując, aby chudnąć muszę i zdrowo jeść i ćwiczyć – CODZIENNIE. Nie przerażaj się jednak. JA jestem trudnym przypadkiem. Ty nie musisz mieć tej samej historii.

Miałam w życiu epizody schudnięcia, zadowolenia i euforii oraz momenty totalnego bycia w dupie (przepraszam, ale żadne ugładzone słowa tego nie opiszą, a ja nie będę udawać, że było kiepsko, bo było do dupy). Chudłam, tyłam, chudłam, tyłam. Chudłam by znów tyć. Rollercoaster.

 

DLACZEGO O TYM PISZĘ? 

 

Bo ja rozumiem jak to jest jak się waży za dużo. Dużo za dużo również. Uwierz mi, że bycie dietetykiem z nadwagą nie należy do łatwych. Nie jest też łatwo kiedy jedynym sposobem na schudnięcie jest ruch, a Ty nie możesz nic zrobić, bo właśnie kręgozmyk postanowił odciąć Ci władzę w nogach i nie możesz się ruszać, a nawet spać.

Wiem jak to jest leżeć o 4 nad ranem na macie próbując zmniejszyć ból i płakać będąc w błędym kole zbyt dużej masy ciała, a jednocześnie niemocy by to zmienić. Wiem też jak to jest kiedy o północy nadal nie możesz zasnąć z powodu bólu, podnieść też nie, a potem znów leżysz na macie i przeklinasz swoje ciało, swoje nadprogramowe kilogramy, bo ograniczają Ciebie, Twój ruch i wszystko o czym pomyślisz. Wiem jak to jest kiedy nie możesz pójść na najzwyklejszy spacer, bo ból jest nie do zniesienia.

Byłam tam. Mentalnie jestem, bo mówiąc szczerze, nie wiem czy z tego się człowiek może wyswobodzić. To ponoć jest tak jak z alkoholizmem. Zostaje w Tobie do końca. Zbyt dużo masa ciała chyba też. Fizycznie wciąż staram się to zmienić, pracuję. I jeszcze trochę kilogramów przede mną do stracenia. W takich okolicznościach nawet najbardziej rozsądnej osobie pojawia się w głowie pytanie „Jak schudnąć 10 kg? Jak schudnąć 10 kg najlepiej w miesiąc? , a właściwie „gdybym schudła 10 kg w miesiąc to już większość problemu po sprawie” i to tylko 30 dni więc można się przemęczyć.

 

NIE WARTO

 

Ale zamiast tego jeszcze raz pytając czemu o tym wszystkim piszę odpowiem Ci, że  z powodu tego, że nie warto. Po prostu nie warto. Uwierz mi, że ja też chce być super szczupła, też chcę się sobie podobać bardziej, kochać swoje ciało bardziej, być zgrabna, kupować ubrania takie jakie mi się podobają, a nie w jakie się mieszczę lub w jakich wyglądam najszczuplej (najlepiej w czarnej tunice prawda?) Chcę nie czuć skrępowania i zastanawiać się czy, aby mój brzuch i boczki nie wystają teraz za bardzo. Mogłabym tą listę rozwijać. Długo, długo, długo. Jestem w stanie wymienić w nocy o północy wszystkie psychiczne konsekwencje nadmiaru masy ciała. Rozumiem co czujesz. Tylko, że ta gra nie jest warta świeczki.

Tylko po prostu osiągnięcie – 10 kg na wadze w miesiąc nie jest dla mnie opcją. Nie chcę aby mój organizm w środku niemal płakał, skowyczał, bo będzie wystawiony na warunki podobne do kataklizmu. Nie chce mu tego robić.

I właśnie dlatego, że rozumiem Cię, bo chodzę w tych samych butach co Ty i mam pod tym względem podobne doświadczenia to chcę odwieść Cię od tej szybciej, bezsensownej drogi odchudzania na chybcika, w miesiąc. Od odchudzania tak dużej ilości kilogramów, w tak szybkim tempie.

 

3 DROGI, KTÓRE POZWALAJĄ SCHUDNĄ – NIE MA INNYCH

 

Zamiast tego pokazuję Ci, poniżej 3 drogi, które pozwalają schudnąć. Nie ma na świecie innych sposobów. Uwierz mi. One tylko się nazywają inaczej, czasem magicznie, żeby zwieść Cię i omamić, że można to zrobić w jakiś w hiper dziwny sposób. Każdy możliwy sposób odchudzania należy do jednego z tych 3 poniżej. Naprawdę nie ma innych. Jak znasz inne daj mi znać. I nie liczę tu operacji bariatrycznych!

Przeczytaj to z uwagą. Zastanów się i zdecyduj jaką drogę Ty wybierzesz by schudnąć mądrze, zdrowo i z sukcesem. Raz na zawsze. Wśród tych 3 możliwych dróg odchudzania znajdziesz również informacje jakie sposoby odchudzają można do nich zaliczyć czyli np. jakie konkretne diety.

 

JEDYNE 3 MOŻLIWE DROGI ABY SCHUDNĄĆ

 

DROGA NUMER 1 : JEDZ MNIEJ NIŻ TWOJE ZAPOTRZEBOWANIE KALORYCZNE/ENERGETYCZNE

 

Nie ma cudów. Aby schudnąć musisz mieć ujemny bilans energetyczny. Co to znaczy? Najprościej mówiąc, nasz organizm, aby móc codziennie funkcjonować potrzebuje energii. Każdego dnia Twoje serce, płuca, mózg i każdy inny narząd potrzebują energii by pracować, by krążyła krew, byś mogła oddychać, ale też byś mogła poruszać nogami, podbiec do autobusu albo posprzątać mieszkanie. Zasada jest prosta:

  1. Jeśli jadasz na co dzień dokładnie tyle ile potrzebuje Twój organizm – zachowujesz swoją masę ciała.
  2. Jeśli jadasz mniej niż potrzebuje Twój organizm, ale zachowujesz taki sam poziom aktywności fizycznej – chudniesz.

 

To cała filozofia i tego się nie da przeskoczyć chyba, że masz problemy zdrowotne, zaburzenia genetyczne lub bierzesz leki, które mogą powodować tycie. W każdym innym wypadku działa prosta matematyka. I o ile niektórym oczywiście jest schudnąć łatwiej, a innym trudniej to dla uproszczenia pozostawmy to tak jak jest. Rzeczy naprawdę można zawsze skomplikować, ale mi zależy na tym abyś zrozumiała podstawy.

Automatycznie teraz rodzi się pytanie: „OK Kamila. Mam jeść mniej czyli mniej kalorii, ale jak to zrobić?”

Już spieszę w odpowiedzią.

Jest na to co najmniej kilka sposobów.

 

1. STOSOWANIE KONKRETNYCH DIET

 

Możesz przejść na bardzo restrykcyjne diety np. katogeniczną (nie jesz owoców, limitujesz warzywa, nie jesz żadnych produktów zbożowych itd), o której głośno w internecie, niskowęglowodanową (ograniczasz do konkretnego poziomu węglowodany np. makarony, kasze, chleb, owoce), wysokobiałkową (jesz dużo produktów białkowych mięsa, ryb, jaj, serów) lub inne ich modyfikacje.

Musisz jednak pamiętać, że one nie są bezpiecznymi dietami i jeśli nie prowadzi Cię dietetyk i nie ma ku temu naprawdę ważnych powodów zdrowotnych możesz sobie  bardzo zaszkodzić. Dieta ketogeniczna jest wprawdzie dietą lecznicą, ale dla osób z padaczką. Jeśli nie masz padaczki, nie polecam Ci jej samodzielnie stosować. Co nie znaczy, że w ogóle nie należy jest stosować, bo niektóre osoby pod kontrolą mogą na niej odnieść rezultaty.

A teraz ważna informacja!

Każda  z wymienionych wyżej diet tworzy deficyt energetyczny i mówi Ci, że nie musisz liczyć kalorii. Cudownie prawda? Na czym polega trik?

Tłuszcze i białka zwykle nie są dla ludzi super smaczne. Dodatkowo wpływają na zmniejszenie twojego apetytu więc po prostu nie chce Ci się na takich dietach ani za bardzo jeść, ani jedzenie nie sprawia przyjemności więc po co to robić? Jak tylko jednak skończysz tą dietę to w 99% rzucisz się na jedzenie i na wszystko co do tej pory było zabronione. Tym sposobem ponownie odzyskasz dawną wagę i przy okazji frustrację, że nie udało się jej utrzymać. Z tych mniej więcej powodów wiele osób nie jest w stanie utrzymać takiego dietetycznego reżimu na długo. Pamiętasz modną dietę Dukana? Ile czasu na niej można było wytrzymać albo dietę Kwaśniewskiego czy Atkinsa? No właśnie. Szybko się z nich rezygnuje, bo są po prostu zbyt restrykcyjne.

A teraz smutna prawda. Statystyki wyraźnie pokazują, że to NIE ODCHUDZANIE JEST NAJTRUDNIEJSZE. NAJTRUDNIEJSZE JEST UTRZYMANIE MASY CIAŁA. A to dlatego, że mamy masę przyzwyczajeń i nawyków żywieniowych, których takie dietetyczne reżimy nie zmieniają. Kluczem jest więc zmiana nawyków żywieniowych. O tym jeszcze niżej i realizacja odchudzania KROK PO KROKU.

 

2. LICZENIE KALORII I JEDZENIE MNIEJ NIŻ POTRZEBY TWOJEGO ORGANIZMU

 

To kolejny sposób. Możesz po prostu wybrać liczenie kalorii i to jest bardzo skuteczna metoda, mimo że wiele ludzi woli mówić, że nie. Ma tylko jedną sporą wadę. Niektóre osoby zaczynając liczyć kalorie jedzą słodycze, piją alkohol, jedzą chipsy i inne niezdrowe rzeczy. Ich dieta generalnie nie opiera się na jedzeniu zdrowo i odżywianiu swojego organizmu i wspieraniu go w zachowaniu zdrowia, a po prostu przeliczeniu czy wszystko się zgadza w tak zwanej „kaloryce”.

Słyszałam i widziałam już różne rzeczy. Kaloryka się zgadza więc wszystko powinno grać, prawda? Niekoniecznie.

Niestety ta strategia mimo, że pomaga schudnąć  NIEKTÓRYM (nie wszystkim) nie jest zdrowa. Jeśli jednak zdecydujesz się na liczenie kalorii i będziesz wybierać zdrową żywność to na pewno się ona sprawdzi. Choć nie nauczy tego i nie da wiedzy czy aby na pewno dobrze komponujesz posiłki, nie jesz za często, nie do końca też wiesz czy pokrywasz zapotrzebowanie na wszystkie składniki, których potrzebuje Twój organizm do codziennej efektywnej pracy.

Niestety wiele osób liczących kalorie(i one do mnie również na konsultacje się zgłaszają) przychodzą po tym jak schudły już trochę, ale organizm jest osłabiony, stan włosów, skóry i paznokci jest bardzo zły, ich poziom energii jest zerowy, często pojawia się trądzik, osłabienie, problemy ze snem, dodatkowo dolegliwości żołądkowo-jelitowe, których wcześniej nie mieli.

Jedząc mniej, ale niezdrowo po prostu osłabiasz swój organizm, nie zaspokajasz jego potrzeb na witaminy i składniki mineralne oraz związki aktywne. A on potrzebuje tego do codziennego funkcjonowana, obrany przed wirusami i bakteriami, przyswajania wiedzy, dobrego snu, prawidłowej pracy wątroby, detoksu szkodliwych substancji przemiany materii itd.

Dla ciekawostki powiem Ci też, że na konsultacje tarfiają do mnie często osoby, które otwarcie mówią, że odżywiają się zdrowo albo „całkiem zdrowo”. Jakież jest ich zdziwienie kiedy zaczynają prowadzić dzienniczek dietetyczny, a ja im przesyłam jego analizę. Ich „wydaje mi się, że odżywiam się zdrowo” nagle staje się „o cholera, faktycznie mi się tylko wydawało”.

 

3. KONSULTACJE INDYWIDUALNE U DIETETYKA

 

Kolejnym sposobem jest zgłoszenie się do dietetyka i dostosowanie porady i diety do Ciebie. Tutaj też aby schudnąć musi mieć miejsce ujemny bilans energetyczny. Mówiłam, że nie ma cudów prawda? 🙂

To idealne rozwiązanie. Dostosowane do Ciebie w 100% i na Tobie skoncentrowane. Dobry dietetyk, który dba o swojego podopiecznego dokładnie go wysłucha, sprawdzi wyniki badań zasugeruje kolejne jeśli będą potrzebne, będzie motywował, tłumaczył i wspierał proces chudnięcia. Będzie również koncentrował się na budowaniu prawidłowej relacji z jedzeniem swojego podopiecznego, prawidłowych nawyków żywieniowych i odnajdywaniu się w różnych sytuacjach na diecie np. podczas świąt, imienin, grilla itp.

Jeśli myślisz, że taki sposób może być dla Ciebie zawsze możesz napisać do mnie w tej sprawie. Chętnie Ci pomogę. Warto jednak zawsze wiedzieć w jaki sposób dany dietetyk współpracuje. Ja np. udzielam konsultacji online i w Anglii, w mieście w którym mieszkam. Jeśli taka forma Ci odpowiada daj mi znać, ale jeśli chcesz się spotkać z dietetykiem w swoim mieście twarzą w twarz to spędź trochę czasu, aby pozyskać o nim opinie, dowiedzieć się jakie ma wykształcenie, co oferuje, w jaki sposób pracuje. To naprawdę bardzo ważne by wybrać się do odpowiedniej osoby.

Czy istnieją minusy takiego rozwiązania? Tak. Dla niektórych koszta związane z uczęszczaniem na regularne konsultacje do dietetyka są zbyt wysokie. Zdaję sobie z tego sprawę. Nie wszystkich na to stać albo nie wszyscy myślą, że ich na to stać.

Właśnie dlatego kolejne rozwiązanie może być dla takich osób najlepsze czyli…coś co stworzyłam w ramach wypośrodkowania konsultacji z dietetykiem, a liczeniem kalorii.

 

3. GOTOWY JADŁOSPIS I PORADNIK KROK PO KROKU PRZEPROWADZAJĄCY PRZEZ PROCES ODCHUDZANIA

 

Jak wspomniałam wyżej właśnie ze względu na koszta związane z poradnictwem indywidualnym w moim sklepie dostępny jest jadłospis odchudzający dla osób, które chcą schudnąć, ale bezpiecznie, przebywając na odżywczej diecie, ucząc się prawidłowych nawyków żywieniowych, komponowania posiłków, raczenia sobie z organizacją zdrowego odżywiania i gotowania.

Gotowy jadłospis realizuje wszystkie potrzeby organizmu na każdy składnik odżywczy, dzięki 6 różnym opcjom kalorycznym i kalkulatorowi, który udostępniam można łatwo dobrać odpowiednią kaloryczność dostosowaną do Twojego wieku, masy ciała, wzrostu, aktywności fizycznej. Jadłospis i poradnik, który stworzyłam już sprawia, że niektóre osoby są pełne zachwytu. Zamieściłam na stronie print screeny z ich wypowiedzi. Radują moje serce, bo wiem, że pomagają zdrowo jeść, chudnąć i przede wszystkim przestać stresować się jedzeniem!

Czy takie rozwiązanie ma swoje minusy? Oczywiście. To nie jest jadłospis indywidualny czyli taki, w którym każda Twoja zachcianka i kaprys zostanie zrealizowana. Ale też nie może być. Właśnie dlatego jadłospisy gotowe są znacznie tańsze od indywidualnych, ale nie oznacza to, że mniej skuteczne. Dlaczego? Dlatego, że przygotowałam 44-stronicowy poradnik w PDF jak skutecznie zaplanować odchudzanie, monitorować je, jak zamieniać produkty, dostosowywać dietę do siebie.

W opiniach dziewczyny piszą, że przestały się spinać i kombinują same w kuchni 🙂 To chyba mówi samo za siebie w kontekście przydatności poradnika. SPRAWDŹ KONIECZNIE! W MAJU OBOWIĄZUJE CENA PROMOCYJNA 🙂

 

 

jadłospis odchudzający

DROGA NUMER 2 : JESZ TYLE ILE TWOJE ZAPOTRZEBOWANIE, ALE TWOJA AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA ULEGA ZWIĘKSZENIU

 

Co to oznacza? W skrócie mniej więcej tyle, że kontynuujesz to jak do tej pory jadłaś, ale zaczynasz się więcej ruszać. Takim sposobem też schudniesz. Wiele osób chudnie tak najskuteczniej. Dlaczego? Bo sprawiasz, że dochodzi do ujemnego bilansu energetycznego. Spalasz dziennie więcej niż zjadasz. 

Nieważne w takich momentach jest to jaką formę aktywności wybierzesz. To może być taniec, spacery, zumba, pływanie, długie spacery, jazda na rowerze albo joga. Cokolwiek. Jeśli będziesz się więcej poruszać – schudniesz.

Czy jest minus tego rozwiązania? Tak. Nie zmieniając nic w diecie nadal jesz niezdrowo i choć chudniesz i dla Twojego zdrowia to ma olbrzymie znaczenie, nadal dieta jest potrzeba. Nie ma siły! Jeśli zależy Ci na szczupłej sylwetce, ale przede wszystkim zdrowiu to prędzej czy później zdrowa dieta będzie koniecznością.

 

DROGA NUMER 3: JESZ MNIEJ NIŻ POTRZEBUJESZ I RUSZASZ SIĘ WIĘCEJ CZYLI POŁĄCZENIE DROGI NUMER 1 I NUMER 2

 

To absolutnie najskuteczniejsza droga! Zdrowe jedzenie w mniejszej ilości połączone z ruchem. Z tej drogi odchudzania Ty i Twoje ciało, umysł, samopoczucie oraz zdrowie skorzystacie najwięcej. Ta droga również wydaje najwięcej owoców i najszybciej. Polecam Ci wybrać dla siebie najlepszą opcję zmniejszenia ilości spożywanych kalorii dziennie (NIE DRASTYCZNIE) oraz jakąś formę ruchu. Dzięki temu masz szansę krok po kroku, powoli, ale długotrwale budować zdrowe nawyki żywieniowe, lepszą relację z żywnością, przyzwyczajać swoje ciało do tego do czego zostało stworzone czyli do ruchu.

Mam ogromną nadzieję, że ten wpis pomoże Ci zrozumieć, że szybkie odchudzanie to odchudzanie ryzykowne pod wieloma względami, ale też odchudzanie bez sensu. Postaw na to co trwałe czyli zmiany nawyków i zachowań oraz na naukę i otwartość by Twój sposób odżywiania był zdrowszy. Wiedz, że to procentuje i wpływa nie tylko na Ciebie, ale też partnera czy dzieci. Powodzenia i rozsądku! :

5 (100%) 3 votes
Kamila Urbaniak
Kamila Urbaniak
Dietetyk. Walczę z nadmiarem kilogramów i zespołem policystycznych jajników. Wierzę w edukację i to, że jest ona kluczem do polepszania naszego istnienia na wszystkich płaszczyznach. Jestem głęboko przekonana o ogromnej roli jaką odgrywają w życiu nawyki. Pracuję w oparciu o nie. Na blogu dzielę się wiedzą, opiniami i tym co bliskie czyli tematami związanymi z doskonaleniem, rozwojem, relacjami nie tylko międzyludzkimi. Tworzę treści, które są unikatowe w Internecie, wyrażają bowiem stan mojej wiedzy, doświadczenia i szczyptę osobowości. Prywatnie lubię luz w relacjach, uśmiech i gotowanie dla bliskich. :)
  • Kamila, ten wpis czytało mi się bardzo ciężko bo widzę w nim samą siebie. Frustracja, smutek, kolejne podejścia bo „tym razem się uda”. Do tego skołowanie (zanim zostałam zdiagnozowana) – dlaczego to nie wychodzi? Dlaczego to jest takie trudne?
    Teraz jest lepiej, ale sama lektura tego co napisałaś… To jest dokładnie to co czułam.

    • To nie jest łatwe, ale ja wiem, że można. Myślę, że potem to w jakiś sposób okaże się jednak błogosławieństwem. Czasem sobie myślę, że tylko przez to, że wiem jak jest mogą naprawdę zrozumieć moje podopieczne, a one czują się ze mną bezpiecznie. Bo wiedzą, że rozumiem psychikę osoby z nadmiarem kilogramów, wstyd, żal, złość, gorycz, zniechęcenie, niemoc i generalnie całe spekrtum tego co odchudzanie ze sobą niesie. Głowa do góry! Będzie lepiej 🙂 A jak będziesz miała trudny moment pisz do mnie. Kopnę w tyłek z chęcia 🙂

  • Renata

    Bardzo dziękuję Ci za ten wpis. Poczułam, że są dietetycy gdzieś tam, którzy wiedzą co ja też czuję. Myślę, że więcej osoby potrzebuje takich słów. Prawdy…

    Dziękuję raz jeszcze.

    • Renata tym bardziej utwierdziłaś mnie w tym, że warto pisać takie wpisy. Ja dziękuję Tobie za komentarz 🙂 Trzymaj się!

Przeczytaj poprzedni wpis:
jaglanka na mleku kokosowym
Jaglanka na mleku kokosowym z makiem i jabłkiem (bezglutenowa, bezmleczna)

Jaglanka na mleku kokosowym to bezglutenowa i bezmleczna wersja śniadania dla łasuchów czyli osób, które lubią z rana zjeść coś zdrowego, ale na słodko. Ogromna część […]

Zamknij