Życie bez mięsa czyli moje wyzwanie na luty

Idealne śniadanie, czyli placuszki owsiano-amarantusowe
29 stycznia 2015
8 wskazówek jak wybrać dobry chleb
6 lutego 2015

Życie bez mięsa czyli moje wyzwanie na luty

Często spotykam ludzi, którzy zrezygnowali z mięsa i produktów mlecznych, a czasem również takich, których restrykcje w wykluczaniu produktów pochodzenia zwierzęcego sięgają weganizmu. Choć kilka epizodów niejedzenia mięsa miałam w życiu to nigdy nie wykluczałam go świadomie i na określony czas. Postanowiłam spróbować i sprawdzić efekty.

Dlaczego miesiąc wege?

  1. Chcę przetestować samą siebie. Zobaczyć jak reaguję na wykluczenie z diety białka pochodzącego z mięsa i produktów mięsnych.
  2. Sprawdzić jak funkcjonują na co dzień takie osoby, z czym się stykają, odczuć to na własnej skórze.
  3. Doświadczyć braku możliwości wyboru albo ograniczonego wyboru w sklepie, restauracji, knajpie.
  4. Zaobserwować jak będzie reagował mój organizm, czy zmieni się moje samopoczucie, skóra, włosy i paznokcie.
  5. Zainspirować siebie do przyrządzenia nowych nieznanych mi przepisów i wzbogacić mój jadłospis.

Założenia

Nie są restrykcyjne. Z diety wykluczam tylko mięso (w każdej postaci, włączając drób) oraz produkty pochodzenia mięsnego czyli między innymi wędliny. Nie będę spożywała żadnych dań ani produktów, które mięso mogą zawierać. Nie wykluczam natomiast produktów mlecznych w tym mleka i serów, ryb, jajek oraz miodu. Trudno zatem nazwać jakkolwiek taki typu wegetarianizmu, bo nie istnieje nazwa na odłam, który zostawia w diecie ryby, nabiał, jajka i miód, a nie spożywa mięsa w ogóle. Ktoś może powiedzieć, że to kpina a nie wegetarianizm, ale właściwie mnie to nie interesuje 🙂 Może myśleć co chce 🙂

Dlaczego takie założenia?

  • Chcę sprawdzić reakcję organizmu na brak tylko jednej grupy produktów czyli właśnie mięsa i tego co z niego zostało zrobione.
  • Skupię się na obserwacji swojej cery (jest trądzikowa i bardzo problematyczna przez androgenizację – za dużo hormonów męskich w stosunku do żeńskich).
  • W związku z problemami zdrowotnymi obserwować będę stopień odczuwania głodu (mam podwyższony poziom leptyny – hormonu odpowiedzialnego za odczuwanie sytości), tendencje w kierunku, których będę podążała w trakcie obróbki kulinarnej (być może mniej będę smażyć, a to przełoży się na lepsze samopoczucie?), wygląd cery (mięso które kupuję nie jest ekologiczne – może to ono ma wpływ na androgenizację u mnie?), a także co najważniejsze jak wege miesiąc wpłynie na masę ciała.
  • Dodatkowo interesuje mnie aspekt psychologiczny, motywacyjny, związany z silną wolą i tym jak wyzwanie może przełożyć się na inne obszary w życiu. Może okaże się, że jak przy nawyku kluczowym ( przeczytacie o nim we wpisach o kluczowej teorii cz.1 i cz. 2)zacznie wpływać na inne obszary?

Czas trwania wyzwania

Cały luty czyli 28 dni z możliwością przedłużenia tego czasu o kolejne tygodnie i być może badanie reakcji na odstawienie mleka i produktów mlecznych chociażby? Nie mówię ani tak ani nie. Wszystko się okaże. 🙂

Co w związku z wyzwaniem?

  • Możecie spodziewać się oczywiście relacji z tego jak wygląda moje ala wege życie.
  • Na instagramie Kreatorni Zmian oraz moim Lifestyle dietetyczki będę pojawiały się podsumowania.
  • Może i Wy dołączycie lub poczujecie się zainspirowani by spróbować wyjść poza strefę komfortu w kuchni i na diecie? Zachęcam 🙂

Jestem bardzo ciekawa czy robiliście taki eksperyment? Macie jakieś doświadczenia w temacie? Co w ogóle myślicie o takich wyzwaniach i eksperymentowaniu na sobie? Czy to ma sens?


 

Kamila Urbaniak
Kamila Urbaniak
Dietetyk. Walczę z nadmiarem kilogramów i zespołem policystycznych jajników. Wierzę w edukację i to, że jest ona kluczem do polepszania naszego istnienia na wszystkich płaszczyznach. Jestem głęboko przekonana o ogromnej roli jaką odgrywają w życiu nawyki. Pracuję w oparciu o nie. Na blogu dzielę się wiedzą, opiniami i tym co bliskie czyli tematami związanymi z doskonaleniem, rozwojem, relacjami nie tylko międzyludzkimi. Tworzę treści, które są unikatowe w Internecie, wyrażają bowiem stan mojej wiedzy, doświadczenia i szczyptę osobowości. Prywatnie lubię luz w relacjach, uśmiech i gotowanie dla bliskich. :)
  • Fajnie jest spróbować nowości kulinarnej bez spiny, o rygorystyczne wymagania itd 🙂

    Pozdrawiam

  • Nikita

    Kamila, powodzenia! 🙂 Ja akurat nie mam problemów z ograniczaniem mięsa w diecie. Z tego powodu obawiam się anemii i osteoporozy. Jestem filigranową blondynką i wiem doskonale o ostrzeżeniach lekarzy… Staram się więc jeść możliwie najbardziej zróżnicowanie, aby zrekompensować organizmowi braki mięsa 🙂 I wychodzi na PLUS 🙂

    • Kamila Urbaniak

      Nikita dziękuję 🙂 Dobrze, że piszesz o tym, bo warto aby na naszym blogu znalazły się informacje o anemii, źródłach żelaza i wapnia. Powoli tworzymy takie posty. Zachęcamy do czytania 🙂 Pozdrawiam

  • Witam, Podziwiam, że jesteś na tyle odważna, że wypróbujesz na sobie samej dietę. Czekamy na relację jak się będziesz po niej czuła 🙂

    pozdrawiam

    • Kamila Urbaniak

      Dziękuję. Ja zarknęłam właśnie na Twojego bloga i gratuluję mamie, która biega i chce być fit. Pięknie! Relację oczywiście zdam 🙂 Mam nadzieję, że zainspiruję również do probowania na przykład wege przepisów. Pozdrawiam

  • rosarugosa

    Oczywiście, że jest sens testowania na sobie, możemy przekonać się co nam pasuje, co nie, jakie ma na nas działanie. Zrobiłam podobny test ok 2 lat temu. Wspominam dobrze, przez pierwszy tydzień organizowałam sobie życie i zastanawiałam się co ja właściwie mogę jeść 🙂 (do próby podeszłam spontanicznie, bez przygotowania). Głównym problemem był głód mimo regularnych, sensownych porcji, po prostu szybciej robiłam się głodna. Jakie odniosłam korzyści? Sprawdzenie siebie – okazuje się że 100% mięsożerca może przestać jeść mięso bez większych wyrzeczeń, po drugie na nowo odkryłam soczewicę i avocado – coś bez czego doskonale się obywałam a teraz regularnie spożywam. Także trzymam kciuki, uważam że warto 🙂

    • Kamila Urbaniak

      Dziękuję za komentarz. Świetnie, że inni testują takie rozwiązania i każdy znajduje dla siebie jakąś korzyść – tak jak Ty chociażby awokado i soczewicę. No, ale przede wszystkim to, że produkty mięsne lepiej zaspokajają Twój głod. Ja się dokładnie tego samego obawiam, ale zobaczymy po miesiącu 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

Przeczytaj poprzedni wpis:
Idealne śniadanie, czyli placuszki owsiano-amarantusowe

Dzisiaj serwuję przepis na idealne śniadanie, czyli superszybkie, na ciepło i sycące na długi czas :) Przygotowanie placuszków owsiano - amarantusowych zajmie Ci tylko 10 minut, […]

Zamknij