INNE

Jakiś czas temu zapytałam Czytelniczki bloga jak sobie radzą z organizacją zdrowego odżywiania. Wiele komentarzy pokazało, że każdy ma nieco inną sytuację życiową, ale mimo wszystko większość sposobów się powtarza. To tylko potwierdza, że proste metody, znane także naszym babciom, sprawdzają się świetnie. Zapraszam Was dzisiaj do realnych sposobów ogarniania jedzeniowej rzeczywistości przez Czytelniczki bloga. Każdą poradę opatrzyłam komentarzem od siebie.:)

 

Jak radzicie sobie ze zdrowym gotowaniem, robieniem zakupów i generalnie logistyką zdrowego odżywiania?

 

1. Iza:

 

  • U nas duże zakupy robimy raz w tygodniu, najczęściej w piątek po pracy. Oczywiście z listą. W środku tygodnia, zawsze tuż przed zamknięciem sklepu mąż zagląda do Lidla – wtedy są ogromne przeceny warzyw, np natki, szczypiorki po 20gr.
  • Wielkie gotowanie w sobotę i wekowanie/mrożenie na następne dni.
  • Chleb na zakwasie i drożdżach mąż piecze sam. Czasem korzystam z ciepła resztkowego i później piekę chleb lub bułki dla siebie. Przymierzamy się do zakupu młynka do zboża (żeby samemu mielić mąkę i robić pełnoziarniste płatki).
  • Wędliny wszystkie robię sama – schab suszony, karczek, pierś z indyka lub szynka jako 5-cio minutowe mięso. Pod choinkę zamówiłam sobie szynkowar i wykorzystuję regularnie.
  • Dziś kupiłam małą wędzarkę ogrodową – będę robić kurczaki, sery i ryby.
  • Warzywa z własnego ogródka mrożę lub słoikuję na zimę.
  • Robię bardzo dużo kiszonek – ogórki do kanapek i na zupy, kapusta do zupy i na surówki, jabłka, śliwki, czereśnie, gruszki, mirabelki i inne owoce do jedzenia (żeby nie jeść słodkiego owoca).
  • Przez cały rok robię do picia kwasy – buraczany, owsiany. Przymierzam się do kombuczy. To dla mikroflory jelit. Sama też robię zsiadłe mleko (żeby nie pić paskud, że sklepu). Robię też domowe przeciery pomidorowe do zup i do picia.
  • Ziarna, orzechy, pestki kupujemy hurtem.
  • Ziemniaki do zupy gotuję osobno i trzymam w lodówce (Komentarz Kamilii: Dla mnie to hit! W życiu bym na to sama nie wpadła 🙂 
  • Kupiłam półlitrowe termosy i do pracy bierzemy ciepły posiłek. Wtedy po powrocie z pracy nie pożeramy wszystkiego co wejdzie w oczy.

Od dwudziestu lat prowadzę kuchnię, a od piętnastu próbuję odżywiać się zdrowo i nie jeść nic przetworzonego. Cały czas się uczę, bo i cały czas dochodzą kolejne problemy zdrowotne… To co wyżej opisałam to moja kuchnia, ale i masa przeznaczonego na to czasu. I świadomość, że nie żyje się po to żeby jeść, tylko je się po to aby żyć. A ja chcę żyć jak najdłużej, więc muszę jeść jak najzdrowiej.

 

Mój komentarz: Iza jest moim zdaniem kuchennym wymiataczem-ogarniaczem. I bardzo podoba mi się to, że dodała, że to jej sposoby, dużo czasu spędzonego w kuchni i wiele lat praktyki, bo po 15 latach podejrzewam można wyrobić sobie niesamowite nawyki ułatwiające zdrowe odżywianie. Nic tylko czerpać. Jeśli jesteś na początku drogi to nie martw się, że nie jesteś tu gdzie Iza. Nie od razu Rzym zbudowano. 🙂 Ja też nie jestem tam gdzie Iza. Czasem też przestrzeń jaką syponujemy uniemożliwia pewne rzeczy

Mieszkam w małym domku (tzn. bungalow), mam maluśką zamrażarkę, ale już np. mój dom rodzinny ma piwnicę w niej kilka wielkich zamrażarek więc babcia mrozi masseeeę rzeczy.

 

2. Paulina:

 

Jestem w kooperatywie spożywczej RWS (Rolnictwo Wspierane Społecznością) – płacę w grudniu za cały sezon, a później dostaję co tydzień zdrowe warzywa od cudownych ludzi. Warto o tym napisać, bo to super rozwiązanie dla ludzi poszukujących zdrowych warzyw i dla rolników z pasją.

O RWS, w którym ja jestem jest bardzo fajny artykuł w czasopiśmie WOKÓŁ, w darmowej wersji pdf jest na stronie http://xn--wok-ina90b.pl nr. 001

Dodatkowo korzystam z lokalnych eko produktów i staram się wspierać lokalnych producentów wędlin, mięsa, serów, mąk, makaronów i kasz. Dla mojego 2 letniego synka kupujemy kozie mleko u cudownych ludzi, którzy prowadzą eko gospodarstwo i produkują przetwory kozie. Zapraszają też do odwiedzania kóz, co jest dla 2 latka z miasta wielka atrakcja

W Toruniu mamy w pierwsza sobotę ekorynek i co druga niedzielę Toruński Jarmark Śniadaniowy tam właśnie wystawiają się eko producenci.

 

Mój komentarz: Paulina skupiła się na tym skąd pozyskuje produkty w swoim miejscu zamieszkania i jak wspiera polskich rolników. Godne pochwały 🙂

 

3. Moni S.

 

Ja robię zupy kremy i zamrażam. Najczęściej jem je na śniadanie, wyciągam wieczorem z zamrażarki zupę i np. zamrożoną ciecierzycę, dodaję przyprawy i śniadanie gotowe. Rosół gotuję w dużym garnku i porcje lądują w zamrażarce. Rosół wykorzystuję jako bazę do innych potraw.

 

Mój komentarz: Podoba mi się, że Monika napisała, że je zupy na śniadania, dodaje do nich soczewicę. Bardzo lubię to, że zupy odczarowuje się w kontekście tego, że mogą być jedzone jedynie na obiad. Nie prawda! Są świetnie zarówno rano,w południe jak i na kolację wieczorem.

 

4. Elwira

 

Jak robię obiady to wszelkie obierki, czy to marchew, ziemniaki, cebula, końcówki od porów, cukinii itp. zamrażam aż uzbiera mi się duża porcja i wtedy gotuję wywar, przelewam potem w pojemniki na zupy, a na sosy przelewam w woreczki do lodów.

***

Zazwyczaj jak robię zupy i obieram warzywa, to te obierki wrzucam do zamrażarki, zbieram około miesiąca z każdego obiadu, na koniec gotuję wywar, odcedzam i dzielę – to baza (jakkolwiek to nazwać), bez soli, bez niczego. Mam praktycznie wszystko tam, najwięcej marchwi, ziemniaków, pora, cukinii, grzybów, kabaczka, papryki, brokuła,kalafiora i cebuli. Każde warzywo się nadaje, wszystko co obierzesz i odkroisz  – ja wrzucam do zamrażarki. Zupy i sosy mają o wiele lepszy smak.

 

Zawsze też na koniec kupuję bulwy warzyw i je kroję i zamrażam więc jak mam końcówkę od selera naciowego to wrzucam, grzyby mrożę i końcówki odcinam, idą do worka itd.

 

Czosnku nie dodaje dużo, tak samo z grzybami, jeśli jest ich za dużo zupy smakują mi tak jakby z octem. Jak kupię pojemnik grzybów to końcówek mam około całej garści. Wystarczy na cały wywar. Co do cebuli – same końcówki  – wywar będzie jaśniejszy, ale jeśli dodasz łupiny też od cebuli to wywar będzie ciemniejszy. Jak zbieram z miesiąca, to mam zazwyczaj 2 duże garnki wywaru i czasami pół, to te pół garnka mam jaśniejszy, bo nie dodaje łupin od cebuli tylko same końcówki.

 

 

Mój komentarz: Dzięki temu komentarzowi Elwiry sama zaczęłam zbierać końcówki różnych warzyw, aby zrobić z nich wywar na koniec miesiąca. Przede mną niedługo pierwsze gotowanie. Muszę sprawdzić jak to zadziała, bo pomysł jest świetny. Jedyne utrudnienie jako dostrzegam to fakt, że mam maluśką zamrażarkę (jedna półka) i nie wiem ile miejsca zajmą takie wywary.  Za to jest to przykład wspaniałego niemarnowania w kuchni dosłownie niczego. 🙂

 

5. Joanna

 

Mieszkam teraz w Londynie i tutaj w supermarketach można kupić np. pokrojone świeże warzywa. Na początku się zżymałam, że „jak to, to już nie umiem sobie sama pokroić?!” a teraz jestem tym zachwycona, bardzo to skraca czas przygotowywania. Zdałam sobie też sprawę, że w zasadzie kiedy mieszkałam w Polsce to też kupowałam takie gotowe mieszane warzywa, tylko mrożone. A wiadomo, że świeże lepsze. Tęsknię natomiast za halą mirowską, tam było wszystko. I dość tanie.
Mój chłopak też się angażuje. I używamy aplikacji listonic. Parę razy odszukaliśmy się w supermarkecie śledząc znikające z listy produkty. 🙂

 

Mój komentarz: Też mieszkam w Anglii i wiem jak bardzo popularne są pokrojone warzywa. Sama ich nie kupuję i staram się unikać, ale wiem, że jeśli mamy do wyboru nie zjeść wcale, zjeść coś śmieciowego lub zupełnie nic nie ugotować i zamówić kolejny raz tak zwany takeway (czyli jedzenie na wynos) to takie pokrojone warzywa np. stir fry sprawdzają się świetnie 😉 Dobrze, że Joanna wspomniała, że gotowanie i zakupy nie są tylko na jej głowie. To ważne 🙂

 

6. Gabriela

 

Jest wiele kooperatyw spożywczych w Polsce. W Krakowie też jest i bardzo fajna działa w Poznaniu. Zrzucasz się miesięcznie na warzywka i owocki i dostajesz je bezpośrednio do domu 🙂  Tutaj link do Wawelskiej w Krakowie : https://wawelskakooperatywa.wordpress.com/

 

Ja, generalnie mam też trochę warzyw i owoców na własnym ogródku więc to ułatwia zdrowe jedzonko. Kiedyś mieliśmy też kury. Warzywa z placu targowego. Większość produktów, które można długo trzymać np. kasze, makarony, jakieś produkty w słoikach to mam na zapas, żeby nie musieć po nie jeździć. Kiszone i konserwowe ogórki. Sałatki konserwowe domowe.

U mnie w domu zawsze się zdrowo gotowało, bo moja Mama jest świetnym kucharzem. Nie było przymuszania do jedzenia, bo lubiłam jeść wszystko i moja dwójka rodzeństwa też. Więc dużo się uczyłam od Maminy takiej organizacji. Mięso raczej nie mrożone tylko swieże. Wiadomo, inaczej też wygląda organizacja jedzenia osoby, która pracuje w rożnych porach dnia.

 

Mój komentarz: Gabriela wspomniała, że sporo suchych produktów ma w domu, korzysta z kooperatywy co powoduje, ze również oszczędza czas. Fajnie, że wspomniała o mamie, bo często przenosimy to co widzieliśmy w domu rodzinnym do własnego, dorosłego życia nawet o tym nie wiedząc. Tymczasem nasze mamy i babcie to chodzące skarbnice wiedzy.

 

7. Justyna

 

Pod domem mam super mały i przyjazny warzywniaczek. Wychodzę z niego obłowiona na maxa, ale te rzeczy są mi niezbędne do przygotowania jedzenia, które wcześniej już sobie ustalam w głowie. Np. dziś robię chłodnik z pieczonych buraków i malin (resztę malin przeznaczę na sok dla córki i dodam z wczorajszego dnia to co mi zostało np. arbuz i woda kokosowa). <—- zero waste w pięknym wydaniu 🙂 
  • Jeżeli sałata już mi wychodzi bokami można zrobić z niej również chłodnik z dodatkiem awokado.
  • Żadnych rzeczy nie marnuję. Obierki zamrażam, a później z nich gotuję bulion warzywny, który jest dodatkiem do sosu czy nawet zupy.
  • Przed wyjściem do sklepu robię listę żeby nie kupować zbędnych rzeczy. Nigdy nie kupuję na zapas tygodniowy a góra na dwa dni.
  • Jedzenie szykuję wieczorem w formie pudełkowej, żeby mąż mógł zjeść zdrowe jedzenie oczywiście z dodatkiem mięs lub ryb, wtedy nie kupuje śmieciowego jedzenia.
  • Z wielu warzyw i owoców wyciskam soki.
Przykład: zostało mi trochę kapusty, więc ją upiekłam z dodatkiem czosnku niedźwiedziego. Żeby był smak miałam buraki z zupy, większą ilość (do sałatek do Carpaccio z buraka) zblendowałam z ziemniakiem i czosnkiem i posłużyło jako puree. 🙂 

 

Mój komentarz: Justyna świetnie swoim wpisem pokazuje, że przemyślenie co chcemy kupić, a co mamy w domu (w tym jakie resztki) sprawia, że nie marnujemy produktów, bo zawsze da się coś na coś innego przerobić. To bezpośrednio powoduje, że zwyczajnie nie wyrzucamy jedzenia, bo dla mnie wyrzucanie jedzenia jest jak wzięcie banknotów z portfela i wyrzucenie ich do kosza.

 

POLECAM WAM TEŻ ZAPOZNAĆ SIĘ Z MOIM WPISEM O OGARNIANIU ZDROWEGO ODŻYWIANIA KIEDY MAMY MAŁO CZASU NA BLOGU KAMERALNA.COM.PL

 

WPIS U DOROTY Z DIETĄKLIKNIJ BY PRZECZYTAĆ I POBRAĆ

 

 

 

8. Nela

 

Razem z mim chłopakiem używam aplikacji Listonic do robienia zakupów. Dzięki niej o niczym nie zapominam, a przede wszystkim nie kupuję niczego spoza listy i jestem w stanie uniknąć włożenia do kosza czegoś, czego nie potrzebuję lub jest zakazane. Aplikacja pozwala połączyć 2 konta - robiąc wspólnie zakupy, odhaczacie na liście to, co włożyłyście do koszyka. Jednocześnie widzi to druga osoba i nie biegnie do sklepowych półek po to samo.

Mój chłopak angażuje się maksymalnie! Korzystamy z Twoich przepisów oraz z innych. Je to samo co ja i bardzo mu smakuje. Przy okazji sam zrzucił kilka kg. Zakupy robimy razem, gotujemy razem i wspólnie staramy się ćwiczyć. Mam w nim ogromne wsparcie, bez niego co chwilę miałabym chwile zwątpienia. Niestety czasem nadal mi się zdarzają, ale zdecydowanie rzadziej.

***

  • Zakupy raz w tygodniu na cały tydzień - oszczędność czasu i ograniczenie pokus czekających w sklepie. Czasem w tygodniu wpadam do warzywniaka, ale tylko po świeże natki pietruszki, szczypiorek, ewentualnie świeży owoc do koktajlu, bo niektóre cały tydzień nie mogą leżeć.
  • Mamy tylko jedną półkę ze zdrowymi słodyczami, gdzie trzymany gorzką czekoladę, miód, kakao, orzechy, pestki, wiórki kokosowe.
  • W szafach spory zapas kasz, makaronów, nasion, które uwielbiam!
  • Na czarną godzinę zamrożone porcje zup, ryb, mięsa i przygotowanych wcześniej obiadów, np. gołąbków, gdybyśmy nie mieli czasu ugotować czegoś zdrowego i pożywnego.
  • Oprócz tego ZAWSZE mamy mrożone warzywa i owoce zebrane na wsi w moim domu rodzinnym.
    Nigdy nie zapominam o fasoli w puszce, ciecierzycy czy awokado- pastę do chleba robi się z nich błyskawicznie.

 

Mój komentarz: Nela stosuje wiele zasad, które polecam i które mnie również ułatwiają ogarnianie zdrowego ożywiania. Mrożenie na zapas, mrożone produkty typu warzywa i owoce, produkty suche w zapasie, zakupy raz w tygodniu i potem tylko dokupowanie tego co niezbędne i świeże. No i do tego produkty kartonikowe czy puszkowe (choć zawsze podkreślam, że kartonik lepszy niż puszka) jak ciecierzyca dzięki czemu można stworzyć wiele dań na szybko.

 

 

9. Magdalena

 

Ja za to jestem kierowana cena (co najmniej przez jeszcze jeden rok) i korzystam z obniżek i ofert na warzywa/owoce w rożnych sklepach (nie mam samochodu, wiec kupuje tam, gdzie akurat przypadkowo przechodzę - 'po drodze'). W ten sposób zawsze mam różnorodność w nich. Staram się gotować, to co jest w lodowce bez trzymania się przepisów (przepisy używam do inspiracji).

 

Mój komentarz: Magdalena pokazuje fajnie, ze gdy się nie ma auta to trochę inaczej wygląda proces chociażby robienia zakupów. Ja się z tym zgadzam i wiem jak to wygląda, bo też nie mam auta (tyle, że zamawiam również online duże zakupy). Gdy się ma sporą swobodę w kuchni to też łatwiej gotować z głowy. Bez przepisów. Każdy gdzieś zaczynał 🙂 Pamiętam, że kiedyś nie umiałam umysłem ogarnąć jak to można gotować "na oko" 🙂

 

10. Alex

 

Miesa i ryby zawsze staram się ważyć i każdy osobno zamrożony z wagą na woreczku. Zakupy raz w tygodniu z listą, żeby nie zapomnieć niczego i nie dokupować zbyt wiele. Obiady gotujemy na kilka dni i wekujemy w słoiki. Ewentualnie mrozimy. No i duży zapas orzechów, nasion czy kasz jest w domu zawsze.

 

Mój komentarz: Porcjowanie mięsa i ryb - mało się o tym mówi, a to bardzo ułatwia potem odmrażanie i logistykę gotowania. Dodatkowo Alex wspomniała o wekowaniu o którym wiele osób zapomina, a sprawdza się świetnie!

 

11. Beti

 

Jeżeli nie lubisz stać w kuchni i gotować ułatwiaj sobie życie: od czasu do czasu lub na początku swojej drogi używaj mrożonych warzyw, gotuj obiad na dwa, trzy dni, na kolację zrób sałatkę z resztek warzyw.... szukaj ułatwień i korzystaj z nich.

 

Mój komentarz: Nic dodać, nic ująć 🙂

 

12. Aśka

 

Zakupy robię jeden-dwa razy w tygodniu z dostawą do domu. W ten sposób oszczędzam czas i kręgosłup Gotuję w niedzielę na pierwsze trzy dni tygodnia, potem w środę na kolejne dwa. Wszystko wstawiam do osobnych pojemniczków, poporcjowane już do pracy. Dla dzieci i męża wrzucam w osobny.
Zawsze mam w lodówce ugotowane na parze warzywa (bo robi się szybko), tofu albo jakieś strączki (czasem w puszce, bo oszczędza czas). Mięso/ryby poporcjowane w zamrażalniku na wszelki wypadek. No i zapas ogromny jogurtów, bo to baza na koktajle albo jako przekąska z owocami. W szafie zawsze różne kasze. I to chyba wszystko. Jak zostają mi jakieś "śmietnikowe" resztki to robię z nich misz-masz z sałatą.
Gotowe pasty na kanapkę mnie czasem ratują jak mam ochotę na coś "innego".
Słodyczy w domu staram się nie trzymać, bo mnie za bardzo kusi, ale mam zawsze składniki, żeby zrobić coś zdrowszego jak mnie baaardzo najdzie.

Mój komentarz: Aśka podzieliła się fajnym sposobem na zorganizowanie gotowania w sporej częsci w niedzielę. Przez co potem w ciągu tygodnia jest mniej zmartwień. Zakupy online też oszczędzają czas. Sprawdzą się u osób z problemami z kręgosłupem czy u osób unieruchomionych, którymi się ktoś zajmuje. To też dobra opcja dla osób, które np. złamały nogę i wychodzenie z domu jest trudne. Zdaje sobie jednak sprawę, że zakupy online z produktami świeżymi zarezerowane są dla dużych miast głównie.

 

 

Mam nadzieję, że porady Czytelniczek bloga okażą się dla Was pomocne. Może macie jakieś swoje sposoby, które Wam pomagają? Podzielcie się nimi koniecznie. To olbrzymia wartość dla innych. 🙂

 

 

10 września 2018
organizacja zdrowego odżywiania

Logistyka zdrowego odżywiania – porady Czytelniczek bloga

Jakiś czas temu zapytałam Czytelniczki bloga jak sobie radzą z organizacją zdrowego odżywiania. Wiele komentarzy pokazało, że każdy ma nieco inną sytuację życiową, ale mimo wszystko […]
29 maja 2018
dieta w nietolerancji histaminy

Nietolerancja histaminy – objawy i dieta

Nietolerancja histaminy jest stosunkowo mało znana. Odkryta została zaledwie kilkanaście lat temu, co dodatkowo nie wpływa na rozpowszechnianie informacji o tej przypadłości. Natomiast według niektórych danych […]
25 kwietnia 2018
indeks-glikemiczny

Indeks glikemiczny a dieta czyli co ma na niego wpływ i czy można jeść marchewkę gotowaną?

Indeks glikemiczny a dieta? Czy mają coś ze sobą wspólnego?  Oczywiście! Jeśli nie udało Ci się przeczytać mojego wcześniejszego wpisu gdzie rozłożyłam na łopatki kwestię indeksu […]
15 kwietnia 2018
przepiśnik

Jedna ważna rzecz, która całkowicie zmienia organizację zdrowego odżywiania

„Nie mam pomysłów na posiłki”.  „Nie wiem jakie obiady przygotowywać do pracy” „Zupełnie nie umiem sobie skomponować posiłku tak by był dla mnie odpowiedni”.  Znasz to? […]