Kamila Urbaniak

Dobiegł koniec wyzwania. Bez zbędnego wstępu zapraszam Was na podsumowanie.

OGÓLNE ODCZUCIA

Wykluczenie jedynie mięsa i produktów mięsnych nie było trudne od samego początku wyzwania. Nie było trudne w aspekcie psychologicznym. 🙂 Nie cierpiałam z powodu odstawienia 🙂 Jadłam ryby, nabiał i jaja – to wystarczało. Umiejętność gotowania, przyrządzania sobie posiłków również wpływała korzystnie na cały proces m.in. poprzez przyrządzenie dań, które rzadziej goszczą na moim stole lub zupełnych nowości. W skrócie, szło gładko – nie musiałam się jakoś starać, wysilać i przekonywać, że warto wytrwać. 🙂

Przejście na taki sposób żywienia jednak wiąże się z tym, że jeśli np. partner spożywa mięso trzeba nieco modyfikować wspólne posiłki. O ile jest wyrozumiały i rozumie nasze stanowisko – nie ma problemu, jeśli nie – myślę, że może to stanowić punkt zapalny i źródło konfliktów. Nie doświadczyłam tego ponieważ zarówno mój partner jak i znajomi kibicowali i ułatwiali mi życie, a nie na odwrót. 🙂

FIZJOLOGIA

Niestety nie udało mi się zaobserwować żadnych pozytywnych zmian, które mogły się ujawnić w aspekcie wyglądu skóry, włosów i paznokci. Wiem, że 1 miesiąc to może być za krótko, ale też niejednokrotnie przekonałam się, że moja cera potrafi reagować na pewne kombinacje w diecie właściwie z dnia na dzień. Oczekiwałam zatem jakiś chociaż drobnych zmian. Cóż, na próżno.

Najbardziej uciążliwym aspektem stosowania diety bez mięsa okazało się odczuwanie głodu. Z racji moich problemów hormonalnych niestety inaczej odczuwam sygnały głodu i sytości. Bezmięsna dieta nasilała odczuwanie głodu. W moim przypadku miało to jeszcze jedną dużą wadę. W sytuacji odczuwania głodu automatycznie mój organizm pragnie cukru, najbardziej słodyczy. W tym miesiącu, zwłaszcza w 2 ostatnich tygodniach stosowania diety nasiliły się napady ochoty na słodkości. Bilans tez jest taki, że nie odnotowałam żadnego spadku masy ciała mimo, że starałam się być jak zwykle na diecie delikatnie redukcyjnej połączonej z aktywnością fizyczną. Szkoda, ale świat się nie kończy 🙂

Najbardziej zauważalna zmiana to fakt, że dieta bezmięsna, a więc bogatsza automatycznie w większą ilość warzyw i zbóż, które mają dużą ilość błonnika sprzyja przyspieszonej perystaltyce jelit, a co za tym idzie wypróżnianiu. Rzadko się o tym mówi, ale ogromna ilość pacjentów w szpitalach i klientów w gabinetach dietetycznych narzeka na przewlekłe zaparcia. Dieta roślinna promuje łagodne, nieinwazyjne i naturalne sposoby leczenia ich.

Oprócz wyżej wymienionych obserwacji nie wydarzyło się nic więcej.

JEDZENIE POZA DOMEM, U ZNAJOMYCH

Brak mięsa w sposobie odżywiania nie jest dużym problemem jeśli mieszka się w dużym mieście. Dla mnie też nie było. Ale na tym kończą się optymistyczne wieści. Otóż w każdy miejscu w jakim w lutym byłam, owszem, istniała jakaś wege wersja posiłków, ale mocno ograniczona czyli np. od 3-6 pozycji w całej, czasem bardzo rozbudowanej karcie. Trzeba jednak dodać, że to były zawsze dania, które zawierały ryby, nabiał, jaja czy wszechobecne sery. Wersji wegańskich brak, choć jak można przypuszczać negocjacje z kelnerem apropo dodatków zapewne wchodziłyby w grę. Dobra informacja jest taka, że w Warszawie jest coraz więcej wegańskich knajp. Miejsca nie targetowane jako wegańskie, które odwiedziłam to: Pini Caffee, Galeria Funky, Hulakula, Cafe Loft, Kawiarnia Fawory.

Gorzej sytuacja ma się jeśli idziemy do znajomych. Jeśli nie wiedzą, że przeszliście na jakąś szczególną dietę okazuje się, że mamy do wyboru coś z mięsem, a czasem po prostu jemy to co można wykombinować z ich asortymentu w lodówce lub po prostu trzeba pójść sobie coś kupić. Moja rada? Poinformujcie, że jesteście na jakiejś diecie 🙂 Oszczędzicie i sobie i im kłopotu. Moi znajomi są absolutnie wyrozumiałymi ludźmi i nie mieli problemu z moim „sposobem żywienia”. Nie komentowali mojego wyboru i nie stanowił on żadnego problemu. Są jednak takie osoby, które nie potrafią takich rzeczy zrozumieć. Ja na szczęście nie musiałam się z nimi mierzyć 😉

NOWOŚCI W JADŁOSPISIE

Dzięki temu, że zdecydowałam się odstawić mięso odkryłam kilka nowych opcji kulinarnych, które bardzo mocno ucieszyły moje kubki smakowe m.in. kilka wersji smoothies z kaszy jaglanej, pieczone ryby na różne sposoby, jadłam też więcej zup niż zwykle – w tym moje ukochane kremy. 🙂 Z niektórych pomysłów na posiłki, które wpadły mi do głowy jeszcze nie skorzystałam, ale mój umysł naprawdę otworzył się na mnóstwo nowych możliwości.

PODSUMOWANIE

To było fajne doświadczenie. 🙂 Zdecydowanie lepiej jestem teraz w stanie zrozumieć każdą osobę, która przyjdzie do mnie i powie, że jest wegetarianinem. Natomiast napawa mnie trochę strachem to co oznacza być weganinem. Myślę, że przejście na taką dietę w moim przypadku wiązałoby się z olbrzymią ilością wyrzeczeń. Udało mi się dostrzec jeszcze dokładniej, że wykluczenie tak wielu grup produktów powoduje, że nasze wybory są niesamowicie ograniczone zarówno w restauracjach, kawiarniach, u znajomych jak i w sklepie. Na pewno nie zgodzę się jednak z powszechną opinią, że weganizm nie może być smaczny. Starałam się jeść sporo wegańskich posiłków i wszystkie były przepyszne! 🙂

Zdecydował się ktoś próbować takiej bezmięsnej diety? Byliście kiedyś? Jakie były Wasze odczucia? Jestem ciekawa ile osób odczuwa większy głód chociażby? Podzielicie się doświadczeniami? 🙂

 


 

 

2 marca 2015

Podsumowanie miesiąca bez mięsa

Dobiegł koniec wyzwania. Bez zbędnego wstępu zapraszam Was na podsumowanie. OGÓLNE ODCZUCIA Wykluczenie jedynie mięsa i produktów mięsnych nie było trudne od samego początku wyzwania. Nie […]
23 lutego 2015

Białko w dietach wegetariańskich i pseudowegetariańskich

Temat roli białka w organizmie, wartości odżywczej czy też jego podział został omówiony w poprzednim wpisie. Dzisiaj czas na rozprawienie się z nim w aspekcie diet […]
18 lutego 2015

Białko w diecie – rola w organizmie, wartość odżywcza, podział i źródła

Białko, białko, białko. Kto o nim nie słyszał? Z uwagi na coraz większe zainteresowanie ludzi życiem w stylu fit oraz fit sylwetkę w mediach możemy usłyszeć […]
9 lutego 2015
amarantus dieta

Zacznij jeść amarantus i wykorzystaj go w 5 rewelacyjnych i szybkich przepisach

Zapewne zastawiasz się co to jest i czy przypadkiem nie coś z rodziny szarlatańskich. 🙂  Otóż nie. Amarantus choć wielu osobom zupełnie nieznany powoli zdobywa swoich […]